Brak internetu… uwaga, da się żyć

relax by ~yatiekas

relax by ~yatiekas

Od nowego roku nie mam w mieszkaniu internetu.
Stara umowa się skończyła, nowa się podpisze wkrótce, a nowe połączenie założy wkrótce + jeszcze trochę.
Bywa.

Jednak radzę sobie i powiem szczerze nigdy nie czułem się lepiej :)

.

Zalety braku internetu w domu:

  1. Czas – chciało by się rzec: czas, czas i jeszcze raz czas. Nie wiem skąd, ale po prostu dziennie mam od 3 do 5 godzin więcej wolnego. Nie czytam newsów, goldenline, naszej-klasy, serwisów wszelkich. Robię to tylko raz dziennie i prawie zawsze ofline. Jakby to zsumować, w tygodniu dostaję jeden dzień gratis. Zmniejszyła mi się też znacząco liczba filmów i seriali jakie oglądam, nie wspominając już o zbędnych artykułach na onecie.
  2. Realizacja projektów – ponieważ mam czasu sporo i główna możliwość jego tracenia (czyt. internet) przestała istnieć, trzeba coś z sobą zrobić. Bardzo nie lubię się nudzić, więc zawsze sobie coś znajduję do roboty. A co by tu porobić…
  3. Prawdziwy rozwój – mam też czas na poczytanie książki, posłuchanie kursów. Niewiarygodne jak wiele można zrobić.
  4. Mniej stresu, więcej relaksu – przestałem się już przejmować, że nie mam internetu. Jednocześnie odeszło sporo otwartych pętli, które jednak siedzą w środku i męczą. Nie przejmuję się, czy przypadkiem ktoś mi nie wysłał 3 minuty temu maila. I tak go sprawdzę, czy dziś, czy jutro. Podobnie z innymi obszarami.

Wymagania braku internetu:

  1. Przetrwanie okresu odwyku – na początku było ciężko, nie miałem po prostu co z sobą zrobić. Co chwilę siadałem do komputera, odpalałem przeglądarkę, a tu nic… Każda zmiana niesie opór i bardzo mocno ten opór odczułem. Ważne jest jednak, by najtrudniejszy okres po prostu przetrwać. Później może być tylko lepiej.
  2. Dokładne planowanie zadań – jednak od czasu do czasu mogę i niestety muszę mieć dostęp do internetu, dlatego planuję go bardzo dokładnie. Jeśli coś mi wpada do głowy, co muszę zrobić w internecie, zapisuję to na listę (w przeciwieństwie tego, co było do tej pory – od razu bym taką rzecz sprawdził = stracił czas). Później, gdy się podłączę, po kolei realizuję zadania, bardzo sprawnie i szybko. Co ciekawe, chyba ani razu nie musiałem siedzieć dłużej niż godzinę. Gdy wszystkie zadania są na kartce i czekają na odhaczenie, umysł mocno się nastawia by czas wykorzystać jak najlepiej, wszelkie zbędne rzeczy są pomijane.
  3. Planowanie w przyszłość – muszę być świadomy tego co będzie. Jeśli mam za 3 dni do oddania projekt, który wymagać będzie informacji do zdobycia tylko w internecie, najlepiej jeśli z wyprzedzeniem zaplanuję, jakie to informacje i gdzie je znaleźć. Inaczej gdy się za pierwszym razem nie uda, stracę sporo czasu, bo muszę z dzień odczekać, albo pospacerować do najbliższego punktu dostępowego. Tak czy siak, dużo skuteczniejsze jest zwyczajne planowanie do przodu.
  4. Noszenie komputera, nieco częściej – całe szczęście mam mac booka, dosyć lekkie 13′ calowe cudo (nie tak cudowny jak np. mac book air, ale na wszystko przyjdzie czas ;-), nie jest ciężki, waży jakieś 2 kg. Jednak nosić go na dłuższe wędrówki, może być męczące. Może to kwestia przyzwyczajenia. Rozwiązaniem jest, jeszcze dokładniejsze planowanie czasu, by nie brać zawsze komputera ze sobą, gdy wychodzę.
  5. Robienie jak najwięcej off line – myślę, że praca bez internetu, w pełnym trybie offline jest o jakie 50%-60% efektywniejsza. Można się skupić tylko na najważniejszych, kluczowych kwestiach. Myślę, że dla większości z nas, w tym dla prawie wszystkich studentów, a na pewno wszystkich uczniów do realizacji podstawowych zadań (czy to projekt, czy egzamin, czy matura) internet nie jest potrzebny. Studencie, pamiętasz, kiedy ostatni raz byłeś w bibliotece? :) Dodatkowo, co mam innego do roboty :) Myślę, że na ten temat warto będzie napisać znacznie więcej…

…tymaczasem …. pomyślałem sobie, że do listy nawyków mogę dodać nowy:
„Życie i praca offline”

Prawdopodobnie nie jesteś przekonany do odłączenia się od sieci. Nie musisz być ;-) Zachęcam Cię jednak do odpowiedzenia sobie na następujące pytania:

  • Ile czasu naprawdę musisz spędzać w internecie, a ile spędzasz naprawdę.
  • Gdyby internet dziś miał przestać działać, jakie problemy możesz napotkać z powodu jego braku i jakie rozwiązania proponujesz?
  • Gdybyś miał godzinę (dwie, trzy lub cztery) dziennie wolnego, co byś robił najchętniej?
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kształtowanie nawyków i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Brak internetu… uwaga, da się żyć

  1. Maju pisze:

    Panicznie boje się życia bez internetu. Uświadomiłeś mi to w jakim nałogu żyje. Może zrobić taki internetowy odwyk?

  2. michal.cach pisze:

    Podobno 2 tygodni to minimum ;-) Najlepiej miesiąc… zaledwie miesiąc :)

  3. flancia pisze:

    no z tego co wiem to z poświęceniem zostawałeś bardzo długo na uczelni, żeby zaspokoić swój głód internetowy;)

  4. michal.cach pisze:

    tak to prawda,
    niestety, a może i stety, pracuję w internecie, m.in. pozycjonuję strony internetowe i przygotowuję kampanie promocyjne. Część można zrobić off-line, ale nie wszystko. W domu muszę dokładnie zaplanować co zrobić, gdy mam dostęp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *