Maturzysto! Ten post jest DLA CIEBIE!

Tak się jakoś złożyło, że byłem pierwszym pokoleniem ofiar
reformy. Jako pierwszy przeszedłem gimnazjum, jako pierwszy
uczęszczałem do zreformowanych liceów i jako pierwszy pisałem nową
maturę.

Ostatnie działania ministra Giertycha szczere powiedziawszy
obrażają mnie. Pisałem maturę z podobno najcięższych przedmiotów:
fizyki i matematyki. Jakoś nie było tak źle. W mojej szkole chyba
wszyscy zdali te przedmioty. Wszyscy się uczyli, jakoś takie było
podejście: chcesz zdać – ucz się, bo nic za darmo…

W tym roku tragedia narodowa. Masa ludzi oblała. Tyle, że
większość tych ludzi uczęszczała do placówek niezbyt prestiżowych,
to po prostu byłe zawodówki. Co ważne, tylko kilka procent z nich,
znalazła się tam przypadkiem! Znam kilku, co oblali w tym roku.
Pamiętam, że pod koniec gimnazjum ci goście nie potrafili nawet
dodawać ułamków, nawet z czytaniem mieli problemy. Podejrzewam, że
przez okres szkoły średniej ich poziom wiedzy nie za bardzo
wzrósł… dlaczego mają oni mieć maturę i średnie wykształcenie? To
dyslektycy! – krzyknie wielu. Coś ostatnio plaga w naszym
społeczeństwie. W gimnazjum 14 osób na 30 było zagrożonych z
matematyki, nawet tabliczki mnożenia nie znali. Drugie tyle – pewne
2, tabliczkę mnożenia znali, ułamki trochę, ale pomnożyć ułamek
przez procent, uuu. Gorzej.

Rozumiem, że czasem splot niekorzystnych wypadków powoduje, że
komuś się noga podwinie. Ale uważam, że lepiej zorganizować takiej
osobie błyskawiczną powtórkę, a nie dawać świadectwa za darmo.

Obniżenie poziomu jest znaczące, dzięki reformie, a pan G.
jeszcze to poprawi. Dlaczego? Są 3 typy ludzi. Pierwsi wiedzą po co
chodzą do szkoły. Uczą się – zdają. 3ci typ, to ludzie, którzy są
dokładnym przeciwieństwem, oni nawet nie raczą nauczyć się czytać.
Jest też środkowa grupa. Jeszcze niedojrzała. Nie wiedzą co z sobą
zrobić, matura to może się pouczą, może nie. Tych po prostu trzeba
przez jakiś czas poprowadzić tzw. „za mordę”. Teraz odpadł ważny
bat… po co się uczyć, skoro jak nie zdam egzaminu to i tak
zaliczę maturę?

Szkoda mi ich. Pewnie zrozumieją dużo ważnych spraw, gdy już
będzie troszkę za późno.

Może to i lepiej – mniejsza konkurencja…?

Tak btw. minister G. cele ma szczytne, jak większość polityków.
Tylko zabiera się do tego jakby od d#$@ strony. Poziom w szkołach
co roku się obniża. Autorytet nauczycieli upada. To fakt i trzeba
coś z tym zrobić. Faktem jest też doświadczenie pana G. w edukacji,
szkoleniach, pracy z (nie wszech)młodzieżą. Pewnie dzięki niemu ma
te wspaniałe pomysły.

Ostatnia sprawa. 30% to MAŁO, BARDZO MAŁO. Na nowej maturze
zdałbym chyba wszystkie przedmioty oprócz języków [zdałem
angielski, zdałbym niemiecki, pozostałe pewnie nie, chociaż nie
byłbym tego taki pewien…), tak z ulicy bez przygotowania. Nie
rozumiem dlaczego ktoś, kto nie zalicza na 30% ma mieć maturę, z
później ma studiować? Tym bardziej, że ma 3 lata (a na pewno pół
roku w 3ciej klasie) na przygotowanie się do tego.

To tak jak z prawem jazdy. Może napiszemy petycję do Romana,
żeby też ogłosił amnestię na prawo jazdy? Nie zaliczysz jednego z
egzaminów, np. jazdy po mieście – masz prawko. Matura jest bez
egzaminu, to dlaczego prawka nie ma?

Właściwie dlaczego o tym piszę? Artur Zygmunt z centrum
szkoleniowego Synergia
wspomniał mi, że będzie organizował zajęcia z technik uczenia się
dla maturzystów. Pytał się, czy nie przygotowałbym kursu planowania
z elementami zarządzania czasem. Cóż 2 dni myślałem i coś
wymyśliłem… i zrobię to. Założyłem 7 części, gdzie postaram się
umieścić podstawowe techniki wytyczania celów i ich osiągania,
kiedy to celem głównym jest zdanie matury. Mam nadzieję, że
skorzysta na tym wiele osób.

Warto by dać już teraz jakąś poradę… znam pewien sposób,
gwarantujący powodzenie na maturze. A nawet 2 ;-)

Po pierwsze: NA CZAS PRZYGOTOWAŃ DO MATURY USUŃ Z POKOJU
KOMPUTER I TELEWIZOR
Wystarczy przenieść go do innego
pokoju/kuchni. Tłumaczenie, że potrzebny jest on do pracy upada. Bo
niby do jakiego przedmiotu? Angielskiego? Fizyki? Historii?
Wszystko jest w książkach (z przedmiotów ścisłych i tak najlepsze
są te wydane przed naszymi narodzinami)… Jeśli potrzebujesz
znaleźć coś naprawdę ważnego – idź do „komputerowego” pokoju
(innego niż ten, w którym się uczysz) i sobie poszukaj. Prosta
kalkulacja, ile czasu spędzasz grając/gadając przez
gadulca/szukając pierdół/itp ? Celem jest zdanie matury! Nie
wypakowanie postaci na setny poziom czy bicie rekordu w długości
konwersacji przez komunikator.

Po drugie. Codzienna dawka wiedzy. Zdajesz 4 przedmioty?
Przede wszystkim wybierz je! Im wcześniej tym lepiej.Resztę – olej
(tylko tak, byś je zaliczył, na przynajmniej te 3). Może się to nie
spodobać rodzicom, ale czasu jest po prostu za mało by perfekcyjnie
się przygotować do matury i jeszcze uciągnąć doskonale pozostałe
przedmioty. Masz zdać maturę, a później dostać się na studia.
Historia i geografia na politechnice jest niepotrzebna, a
matematyka i fizyka odpada na psychologii.Ucz się codziennie po
4 godziny
, po szkole, sam z siebie, dla siebie. Po godzinie
z każdego przedmiotu
. W miesiąc godzin uzbiera się 120, w pół
roku – ponad 600. W takim czasie idzie przerobić całe 3 lata szkoły
średniej! Od Zera!

Możesz jeszcze iść się pomodlić, by panowie politycy nie
spróbowali bardziej „ulepszyć” matury zanim ją zdasz ;-)

…i niech moc będzie z Tobą!

P.S.
Pozdrawiam pana G. i jego ekipy! Jesteście wspaniałym przykładem
jak czegoś nie robić! hłehłe

]]>

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zarządzanie Czasem i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *