Sztuczka przeciw odkładaniu + koncentracja

Szczęśliwy dzieńJakoś ostatnio ciężko mi się zabrać za konkretną robotę. Mam wakacje, prawie żadnych obowiązków, nic nie muszę. Myślę, że od czasu do czasu potrzeba trochę się „polenić” i totalnie odmóżdżyć, ale ile można Tak się zastanawiałem jak łatwo, sprawnie i skutecznie pokonać lenia i przypomniała mi się pewna sztuczka.

Procrastination hack – jak zwą to anglojęzyczni, ja nazywam sztuczką przeciw odkładaniu. Jest bajecznie prosta i diabelsko skuteczna. Polega na zastosowaniu bynajmniej niematematycznej formuły (10+2)^5, a potrzebujemy do niej stoper łatwy do obsługi (szczególnie resetowania), najlepiej dwa. Pierwszy nastawiamy na 10 minut, drugi na 2. Sztuczka polega na działaniu przez 10 min, a następnie zrobieniu przerwy na 2 min. 10 minut pracy mija, zostawiamy wszystko i robimy przerwę. Po 5 takich cyklach zbiera się godzina, po której możemy zrobić dłuższą przerwę, lub… rozpocząć kolejny cykl i pracować dalej. Nie należy jednak rezygnować z 2 minutowych przerw, nawet gdy pracuje nam się świetnie. Zwraca się w dłuższym okresie.

Oto, co daje nam stosowanie sztuczki:

  1. Koncentracja – Dzięki 2-minutowym przerwom, które jeśli się dobrze wykorzysta, np na techniki relaksacyjne, można utrzymać bardzo wysoki poziom koncentracji. To jak z dolewaniem ciepłej wody do wanny w czasie kąpieli. Jeśli robisz to po trochu, w krótkich, regularnych odstępach, łatwo jest uzyskać stałą temperaturę.
  2. Skupienie na krótkich okresach – właśnie dzięki skupieniu na stosunkowo krótkich okresach, sztuczka pomaga pokonać lenia i/lub odkładanie na później. Po prostu z automatu skupiamy się na 10 minutowej pracy (cóż to jest nawet przy najtrudniejszym zadaniu). Zwyczajnie nie ma czym się przejmować przecież za chwilę przecież odpoczniemy.
  3. Wysoka efektywność – wysoki poziom koncentracji + skupienie daje ogromny poziom efektywności. Jeśli doda się do tego zorientowanie na wynik, które z resztą jest przez sztuczkę jeszcze tuningowane, możemy uzyskać niesamowite efekty w minimalnym czasie.
  4. Łatwa integracja z GTD - jeśli korzystasz z GTD lub pochodnych (np. Zen To Done) na pewno widzisz już, jak możesz wbudować sztuczkę do swojego systemu. Wystarczy tworzyć tak szczegółowy plan działania, by obejmował właśnie 10 minutowe okresy pracy.
  5. Wysoka odporność na zmęczenie i wypalenie – mimo dosyć stałego, wysokiego poziomu koncentracji, właśnie dzięki przerwom sztuczka zabezpiecza przed zmęczeniem i wypaleniem. Łatwo jest poczuć jej skuteczność. Przepracuj 4 godziny bez przerw, a następnie 4 godziny wykorzystując sztuczkę i porównaj swoje wyniki i przede wszystkim odczucia (wliczając w nie poziom energii)

Dodałem do tematu słowo „koncentracja”. Otóż dwuminutowe przerwy można i należy wykorzystać, by szybko zregenerować siły i wskoczyć na odpowiedni, wysoki poziom skupienia. Oto kilka sposobów jak to zrobić:

  1. Ruch – wstań z krzesła, zrób kilka skłonów, pompek lub przysiadów, porozciągaj się, rozruszaj. Szczególnie polecane dla ludzi z adhd albo kinestetyków (mój typ  ;-))
  2. Kropka – narysuj sobie kropkę o średnicy około 1 – 1,5 cm na wprost linii oczu, przynajmniej w odległości metra. Ja namalowałem sobie czarnym markerem kropę na ścianie. Nie chcesz brudzić ścian? Przyklej kartkę ;-) Przez czas przerwy skup się i patrz na ten punkt. Rozluźnij się. Po pewnym, krótkim czasie kropka zacznie się ruszać lub skakać, czasem dostanie poświaty lub zacznie błyszczeć, itp. Znaczy to, że półkule mózgowe zaczynają się synchronizować a koncentracja rośnie.
  3. Ruchy naprzemienne – można o nich napisać całą książkę. Najprostszy polega na naprzemiennym dotykaniu kolan łokciami lub dłońmi. Podnosisz zgiętą prawą nogę i dotykasz kolano lewym łokciem lub dłonią. Stawiasz nogę na ziemi. Podnosisz lewą i dotykasz kolano łokciem lub dłonią reki prawej. Stawiasz nogę na ziemi, podnosisz prawą, itd, najlepiej w wolnym tempie. Jest to świetne ćwiczenie na synchronizację półkul mózgowych.
  4. Palmingświetna technika do rozluźniania oczu, dodatkowo poprawia ostrość widzenia. Potrzyj o siebie dłonie, a następnie przykryj nimi oczy tak by zakryć całe dochodzące do nich światło. Zobacz ciemność. By pogłębić efekt, wyobraź sobie kolor czarny. Tu ciekawostka. Jeśli czerń jest zaburzona, oznacza to, że oczy nie są w pełni rozluźnione, co niektórzy terapeuci uznają za główną przyczynę wad wzroku. By sobie ułatwić zadanie (bo wyobrażenie czerni wcale nie jest takie proste), możesz sobie przypomnieć jak wygląda czarny przedmiot, np. fortepian, dno bardzo głębokiej studni lub środek jaskini.
  5. Świadomy oddech – przybierz wygodną, pozycję. Zamknij oczy, rozluźnij się. Wdech. Poczuj swój oddech, obserwuj go. Poczuj jak powietrze wypełnia Twoje nozdrza, przepływa przez szyje. Obserwuj jak płuca zostają wypełnione, podnosi się klatka piersiowa, przesuwa przepona. Skup się następnie jak powietrze opuszcza Twoje ciało. Wydech. Z każdym wdechem otrzymujesz dawkę energii, z każdym wydechem Twoje ciało się rozluźnia.
  6. Rozluźniamy ramiona – najlepiej to ćwiczenie wykonać na stojąco. Podnieś prawą, wyprostowaną rękę do góry. Złap głowę od góry, ręką lewą. Zegnij głowę w lewą stronę i delikatnie przyciągnij dłonią do ramienia. Teraz opuść prawą rękę, pomachaj nią lekko by rozluźnić. Pokrąż kilka razy do przodu i do tyłu ramieniem. Świetne uczucie prawda? Teraz powtórz cały proces, tylko w odwrotną stronę.
  7. Żonglowanie – kolejny sposób na synchronizację półkul i polecany dla kinestetyków. 3 może 4 a nawet 5 piłek i jedziemy.
  8. Na pewno znasz jeszcze inne, sprawdź jak działają!

Cały proces wykorzystałem chociażby pisząc ten artykuł. Mniej więcej wyglądało to tak:

(0 m) 10 min – napisałem ogólny plan wypowiedzi, wstęp
(10m) 2 min - pochodziłem sobie po pokoju, rozciągnąłem nieco kręgosłup
(12m) 10 min - opisałe sztuczki i wypisałem w punktach techniki koncentracji
(14m) 2 min – palming
(24m) 10 min – skończyłem opisywać technik, napisałem zalety
(34m) 2 min – żonglowanie
(36m) 10 min – napisałem zakończenie
(46m) 2 min – żonglowanie
(48m) 10 min – zmieniłem opis zalet na punkty i nieco je rozbudowałem

Tak oto mam gotowy artykuł, i idę coś zjeść. Następnego dnia zrobię korektę i opublikuję.

Ważne jest byś przetestował to, o czym piszę. Jeśli działa, stosuj dalej, jeśli nie, modyfikuj lub odrzuć. Pamiętaj że każdy człowiek jest inny, i to co działa u mnie, nie musi zdawać egzaminu u kogoś innego. Sztuczka może być modyfikowana na miliony sposobów. Spróbuj różnej długości przerwy. Wydłuż lub skróć czas pracy. W przerwach stosuj różne techniki koncentracji, rozluźnienia. Wystarczy nieco czasu, chęci i testowania, a możesz dopracować całą sztuczkę tak, że nawet przez najtrudniejsze, najbardziej odkładane zadania przebijesz się jak rozpędzony pociąg przez tekturową ścianę.

Zachęcam do komentowania. Co Ci się podoba, a co nie. Jak sztuczka działa dla Ciebie, jak ją zmodyfikowałeś.

By być pozytywnym

Idąc za postem Tima Ferrisa, postanowiłem podjąć się mentalnego eksperymentu.

Pozytywne nastawienie:


Cele:

Zaprzestanie narzekania, marudzenia i plotkowania.
Utrwalenie nawyku przez dotrwanie do 21 dni.

Oki, o co chodzi.
Chcę po prostu wytrwać z pozytywnym nastawieniem przez 21 dni. Jeśli choć raz zacznę narzekać, plotkować, marudzić, licznik się zeruje i cały eksperyment zaczynam od nowa.

Co z feedbackiem?
Oczywiście głównym celem jest to, by życie poszło w pozytywną stronę, by stale podnosić jego poziom.  Bardzo przydatnym narzędziem do tego jest feedback, czyli informacja. Jest bardzo przydatna. . Jak działa? Po prostu mówi się co jest źle, najczęściej innej osobie, by to poprawiła. Nie chcę rezygnować z tego narzędzia.
Niestety informacja zwrotna, nawet wśród ludzi stale ją stosujących, przeradza się często w konwent marudzenia, przestaje być pozytywna. Jak to rozwiązać?
Po informacji zwrotnej należy od razu podać propozycję rozwiązania problemu. Wtedy licznik nie jest zerowany.

Wstążeczka – utrwalacz.
W pierwotnej idei tworzenie nowego nawyku ma być wspomagane przez prostą, lateksową opaskę. Jest trzymana tak długo na ręce, jak długo trwa eksperyment, ale uwaga, w razie zerowania nawyku, opaska musi zmienić rękę. Masz ją na lewej, ponarzekasz, licznik zeruje się, a opaska trafia na drugą…
Nie mam takiej opaski. Wcale jej nie potrzebuję, wpadłem na innym, moim zdaniem dużo bardziej elastycznie, użyteczne narzędzie…. wstążkę. Prosta wstążka. Jak nietrudno się domyśleć, jest ona sobie na ręce. Jak z opaską, w razie marudzenia, zmienia ona położenie i trafią na rękę drugą, ale … jest coś więcej. Wstążkę mam na tyle długą, bym mogła owinąć wokół nadgarstka przynajmniej trzy razy… Po każdym dniu robię sobie supełek i wiem ile dni już wytrwale dobijam.
Pojawia się 21 supełków, eksperyment zakończony… i o to sukcesem ;-)

Ale to nie koniec…
artykułu oczywiście. Eksperyment zacząłem kilka dni temu. Dokładnie to 5 dni temu. A ile mam supełków? Jeden… Aż jeden. Razem z nim zrozumiałem bardzo ważną sprawę. Przez ostatni okres byłem bardzo negatywny, ciągle marudziłem, co było nie tak, prawie brak konstruktów.
Jestem teraz na AIESECowej konferencji. Po jednej sesji rozmawiałem z ludźmi. Szkolenie nie było jakiejś najwyższej jakości. Co było inaczej,  jakoś z automaty nie podsycałem tego co było do dupy. Do głowy przychodziły mi tylko pozytywne rzeczy. I tak cały dzień. Czuję się pozytywnie.

Powoli budują się dużo lepsze, pozytywne procesy myślowe.

Ciekawe co z tego wyjdzie dalej…

World’s best tricks volume 1

Drugi, niesamowicie inspirujący film, związany z akrobacjami.

Credo Optymistów

Ostatnio naciąłem się, że strasznie dużo marudzę. Myślę, że to taka polska negatywna cecha – wszyscy marudzą, to ja też.
Tylko po co? Jeśli wszyscy to robią, to ja też muszę?
Po co marudzić? Czy to coś daje?
Na pewno człowiek lepiej się czuje obniżając poziom wszystkiego, innych ludzi, rzeczy. Przy okazji marudzenie przenosi odpowiedzialność.

Ale
Marudzenie NIE usuwa problemu.Wręcz w rozwiązywaniu problemów przeszkadza.
Automatycznie kieruje uwagę na złą stronę medalu. Programuje nas, nasza podświadomość na porażkę.

Optymizm się opłaca ;-)

Kieruje, nie na problem, a na rozwiązania.
Po prostu żyje się łatwiej
…przyjemniej :]

Znalazłem w książce Joe Vitale – „Hipnotyczny Marketing” wyciągnięte z kolei ze starej książki Larsona pod tytułem
„Your Forces and How to Use Them” z 1912 roku Credo Optymistów

Przepisałem je sobie na kartkę papieru i czytam 2 razy dziennie.
Wyobrażam sobie siebie, stosującego podane „przykazania” w codziennych sytuacjach.
I to działa. Rzeczywiście mój sposób myślenia zmienia się, na lepsze, bardziej pozytywne, produktywne.

Tobie też to zalecam ;-)

Oto treść…

Obiecaj sobie:

Być tak silnym, że nic nie będzie w stanie zakłócić Twojego spokoju
ducha.

Mówić o zdrowiu, szczęściu i powodzeniu każdemu, kogo spotkasz.

Spowodować, że wszyscy Twoi przyjaciele poczują, że jest w nich coś
wartościowego.

Patrzeć na dobrą stronę wszystkiego, co Cię spotyka i być prawdziwym
optymistą.

Myśleć tylko o najlepszym, pracować najlepiej i oczekiwać tylko
najlepszych rzeczy.

Być takim entuzjastą sukcesu innych, jak własnego sukcesu.
Zapomnieć o błędach z przeszłości i nie ustawać w wysiłkach, by mieć
większe osiągnięcia w przyszłości.

Mieć cały czas pogodne oblicze i uśmiechać się do każdej napotkanej
istoty żywej.

Poświęcać tyle czasu na ulepszanie siebie, byś nie miał go na krytykę
innych.

Być zbyt dużym na lękanie się, zbyt szlachetnym na gniew, zbyt silnym
na strach i zbyt szczęśliwym, by pozwolić istnieć kłopotom.

Myśleć dobrze o sobie i ogłaszać ten fakt światu, nie przez głośne słowa,
lecz przez wspaniałe czyny.

Żyć wierząc, że cały świat jest po Twojej stronie, tak długo, jak długo
jesteś wierny temu, co w Tobie najlepsze.

Produktywność vs Efektywność

RunPrzeczytałem już całe „4 Hour Workweek”. Znalazłem tam genialny cytat. Jest to wykorzystanie prawa Parkinsona i zasady linii prostych w jednym zdaniu. Totalnie zmieniał mój pogląd na działanie:

Jestem produktywny czy tylko aktywny?

Jestem przekonany, że to pytanie jest klucz do osiągania jakichkolwiek wyników. Ile czasu pracujesz, uczysz się, trenujesz? Nie ma znaczenia. Znaczenie ma ile czasu wykorzystujesz do końca, naprawdę w pełni.
Wbrew pozorom aktywność, a efektywność nie są ze sobą tak bardzo powiązane. Nie możesz być produktywny bez aktywności, ale możesz być aktywny bez produktywności.
I tu wszystko się rozbija.

Jak często jesteś bardzo zajęty, ale tylko dlatego, bo unikasz robienia, co naprawdę powinieneś?

Ciekawym przykładem są studenci. Student to takie zwierze, co zawsze odkłada na ostatnią chwilę (tzw. syndrom studenta). Powiedzmy, ma 2 tygodnie do egzaminu i co robi?? Wszystko, byle się nie uczyć. Przypomina mi się pewne zdarzenie. Wracam sobie do pokoju w akademiku. Wchodzę do środka patrzę, a tu… czysto (nie, nie mamy wielkiego bałaganu w pokoju, jest lepiej niż to średnia statystyczno akademikowa wypada, ale też jakoś bardzo sterylnie sobie tu nie żyjemy ;-). Podłoga świeci, naczynia umyte, porządek jak w szpitalu. To mój pokój? Tak. Tylko współlokator ma niedługo egzamin i w chwili weny postanowił posprzątać. Całe południe ciężko nad tym pracował. Ale nad tym co trzeba?

Ciekawy sposób wymyśliłem jakiś czas temu, żeby podnieść sobie wyniki na maturze o przynajmniej 20%. Jak? Wynieść komputer do innego pokoju. Dlaczego? Komputer do matury nie jest absolutnie potrzebny. Wystarczą książki, długopis i zeszyt. To jedno z największych osiągnięć ludzkości, elektroniczny cud techniki jest ogromnym rozpraszaczem. Kradnie czas. Pamiętasz to? Siadasz do nauki, czytasz pół strony…. O ktoś napisał do mnie na gg. Oki zobaczmy… 15 min później… no dobra biorę się za naukę, ale tylko jeszcze sprawdzę sobie pocztę… 10 min później… no dobra czytam, uczę się… strona książki później…
Łączny czas – ok. 40 min, ilość przeczytanych stron? 1,5
Ile średnio czasu zajmuje przeczytanie 1,5 strony? Pi razy oko, 5 min.

40 – 5 = 35
tyle minut poszło sobie gdzieś w kosmos

Komputer jest przydatny, mogę pokusić się o stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach niezbędny. Ale czy jest potrzebny do wszystkiego?

Swoją drogą, niedawno nasze przybytki rozkoszy akademikowych odwiedzili panowie policjanci. Sprawdzali legalność oprogramowania. Kilka komputerów zostało zarekwirowanych. Co kto bardziej zaradczy wziął wszystkie płyty i dyski wyniósł do kolegi poza obszarem „zagrożenia”. Efekt? Grillowanie, spacery, sport i rekreacja przeżywały w tych dniach prawdziwy renesans. Podejrzewam, że wyniki w nauce też :-)

Pamiętasz Prawo Parkinsona? Czemu ono służy? Właśnie podkręceniu produktywności. Chcąc zrobić zadanie normalnie zajmujące 2 godziny, w 40 min, po prostu nie można sobie pozwolić na bycie tylko aktywnym. Rezultaty muszą zostać wypracowane od razu, tu, teraz. Nie ma czasu na drapanie się po brodzie i patrzenie na płynące po niebie białe obłoki. Trzeba robić i zrobić.

W ramach podsumowania…

Jesteś produktywny, czy tylko aktywny?

Wykreuj Swoją Przyszłość – Wstępu Słów Kilka

TheSecretZapraszam na stronkę:
http://michal.cach.youaremighty.com/

Strasznie mi się podoba :)

To przykład korzystania z Sekretu
Sekret to Prawo Przyciągania czyli inaczej wszystko o czym myślisz jest przez Ciebie przyciągane,
Polecam stronę thesecret.tv Jest na niej genialny film, opisujący to najważniejsze z praw wszechświata.

ale nie o samym sekrecie ten post, a o kreacji

Wg. teorii Sekretu, swoją przyszłość możesz wykreować po prostu prosząc wszechświat o to, co chcesz zyskać. Po prostu korzystając z dowolnej techniki pisząc, malując, mówiąc stworzyć jak najbardziej kompletny obraz.

Świetnym ćwiczeniem jest zaczynając od słów Jestem tak szczęśliwy i wdzięczny, w czasie teraźniejszym, po prostu opisać dokładnie co chce się uzyska, jakim być, co robić….

Inny to pokazane w pierwszym linku afirmacje. Jeśli chcesz zobaczyć to samo, ale na swój temat, wpisz zamiast mojego imienia i nazwiska swoje dane :)

Kolejny to Kolaże. Plansza, na której rysujesz, nakjlejasz, opisujesz, to co chcesz uzyskać.

Innym sposobem są MindMovies, filmiki. Bardzo dużo ich się rozmnożyło na YouTube.

Przykład, jeden z moich ulubionych:

Najlepiej jednak zrobić sobie własny MindMovie. Nie znalazłem jak dotąd darmowego narzędzia. Jednak wiem, że Sekret działa, myślę sobie, że taki filmik mam już zrobiony i jestem przekonany, że w krótkim czasie wszystkie potrzebne narzędzia zostaną do mnie przyciągnięte :)Troszkę po macoszemu potraktowałem ten temat, ale spokojnie. W niedługim czasie dokładniej opiszę każdą z technik.

Tymczasem życzę przyjemnego oglądania:

Prawo Parkinsona

EfektywnoscWłaśnie jestem w trakcie czytania książki Timothy Ferriss’a „The 4-Hour Workweek”.
Jest po prostu niesamowita.

Co ciekawsze rzeczy będę opisywał na blogu.
Na dziś…

Prawo Parkinsona

Zobaczmy, co nam wikipedia podpowiada:
Praca rozszerza się wprost proporcjonalnie do czasu wyznaczonego do jej wykonania.”
(ang. Work expands as to fill the time available for its completion)

… aha
…oki, ale o co w tym chodzi?

Ile czasu potrzeba do napisania dobrego postu i opublikowanie go na blogu? Godzina, dwie, dzień, tydzień? Odpowiedź: dokładnie tyle, ile sobie na to zaplanujesz. Dając sobie godzinę, prawdopodobnie ok. 20 min będziesz pisać (no jeszcze to zależy od długości postu), drugie 20 poprawiać, a pozostałe kręcąc się po pokoju, marząc, co by tu dobrego sobie zjeść na obiad. Pytanie, ile czasu będziesz pracować naprawdę efektywnie, wykorzystując swoje możliwości w pełni?

Im więcej tego czasu sobie dasz, tym mniej efektywnie go wykorzystasz :)

A co jeśliby postanowić tak: „Dobra Michał, skoro tak to działa, to może na odwrót też się sprawdzi. Powiedzmy, że napiszesz post w 20 min i w 5 go poprawisz i opublikujesz. Na niecałe pół godziny świata nie ma. Siedzisz i piszesz post! … i to dobry post!”

Co jeszcze zyskujesz?
Dając sobie tak krótkie okresy czasu łatwiej jest pokonać, a nawet całkowicie wyeliminować odkładanie na później. W końcu to tylko kilka minut, tyle chyba można posiedzieć i jakoś to przetrzymać.

I to działa:

  1. Wyznacz zadanie / cel
  2. Zaplanuj ile czasu poświęcisz na realizację
  3. Skróć ten czas o 50%

Wow, 50%?
Taak :) Możesz dać sobie jeszcze mniej czasu. Mega-mało. I naprawdę się umówić z samym sobą, że zrobisz wszystko, co w Twojej mocy, by się wyrobić. Wszystko!

A co jeśli się nie wyrobię?
Nic. Możesz przerwać, albo dokończyć. Zazwyczaj, jeśli działasz naprawdę na najwyższych obrotach, nie będziesz móc nawet spróbować się oderwać od realizacji.

Ale nie wyrobię z resztą dzisiejszych zadań?
A to już inna sprawa. Widocznie zaplanowałeś dzień próbując wsadzić w niego jak najwięcej. Nie o to chodzi. Chodzi o podniesienie maksymalnie efektywności i robienie tylko tego, co najważniejsze (co opiszę już w następnym poście).

Czy to naprawdę działa?
Taak :) Z resztą sam to wypróbuj, jeśli się sprawdzi stosuj dalej, jeśli nie olej ;-)

I niech moc będzie z Tobą!

Lista Filmów Pozytywnych

Ostatnio mam jakąś manię tworzenia list rozwojowych (rzeczy które pomogą zwiększyć umiejętności) i pozytywny (które mają za zadanie poprawić humor, zmienić stan ze złego na dobry, z dobrego na świetny)

Lista filmów pozytywnych to lista szczególna. Znajdują się na niej filmy, po oglądnięciu których człowiek czuje się naprawdę dobrze, czuje to ciepło w sercu. To filmy, przy których nawet najwięksi twardziele (jak ja ;-) uronią kilka łez wzruszenia. To filmy, po oglądnięciu których uśmiech pozostaje na twarzy przez długi czas…
Każdy z nich jest genialny. Każdy serdecznie polecam:

Jeśli znasz tytuły pozytywnych filmów, których nie umieściłem na tej liście, napisz komentarz: tytuł, komentarz, reżysera i dlaczego.

Książki, które polecam

Sporo czytam. Oto lista książek, które polecam:

Marketing

Zarządzanie Czasem

Szybka Nauka

Szybkie Czytanie

Perswazja

Kontakty

Inteligencja Finansowa

Inteligencja Emocjonalna

Motywacja i rozwój osobisty

Eksperyment Medytacyjny

Wstęp

Wczoraj do głowy mi wpadł pewien pomysł. Postanowiłem
przeprowadzić eksperyment. Nazwę go Eksperyment
Medytacyjny

Dlaczego?

Wstaję codziennie o 6:20 (z własnej nieprzymuszonej woli ;-)) Ok
7:00 zaczynam czytać i uczyć się z dziedziny rozwoju. Nauka zawsze
wymaga koncentracji. Czytam po angielsku, co wymaga naprawę dużego
wysiłku. Jestem w stanie robić to na bardzo dużym poziomem
koncentracji około 3 godzin. Blisko 11:00 tranzystory chyba mi się
przegrzewają, a system przechodzi w stan czuwania. Patrzę na tekst
i nie rozumiem go. Taki kryzys. To znak, że muszę zająć się czymś
innym. Często mam ogromną ochotę położyć się i przespać chwilę.
Robię to, ale żeby chwila nie zamieniła się w kilka godzin,
nastawiam sobie budzik by odliczył 15, czasem 20 minut. Nie jest to
jednak wina mojego wczesnowstawactwa. Gdy budziłem się ok 11:00
nawet po 10 godzinach snu, kryzys przychodził, tyle że odpowiednio
później, czyli ok 16:00. Wstając wcześniej i przerwę muszę robić
wcześniej. W zeszłym roku testowałem jak długie drzemki będą
najefektywniejsze. Zbyt krótkie nie pozwolą się w ogóle odłączyć i
dobrze zrelaksować. Za długie powodują po obudzeniu większe
zmęczenie niż przez położeniem się. Myślę, że 15-20 min to
najlepszy czas. Po rozbudzeniu świat na powrót nabiera kolorów. Co
ciekawe po pewnym okresie nauczyłem się przerywać drzemkę i wstawać
na kilka sekund przed końcem odliczania.

Teraz ten proces regeneracji chciałbym jeszcze ulepszyć.

Co będę robił?

Już do tej pory stosowałem pewne metody medytacyjne. By się
rozluźnić używałem techniki „Na worek z piaskiem”, a później, na
krótki okres starałem się „oczyścić” umysł z myśli.

Teraz chciałbym zrobić kolejny krok. W pierwszym tygodniu
postaram się dojść do utrzymania bez myślowego stanu przez całe 20
minut. Następny tydzień, to wyobrażanie sobie kolorowych figur
geometrycznych i przekształcanie ich w inne. Np, stworzę najpierw
zielony trójkąt, który zmieni się w żółty kwadrat. Następne dwa
tygodnie poświęcę na medytację „na temat”. Przed położeniem się
wybiorę jakiś problem, zadam pytanie, a w medytacji pozwolę mojemu
podświadomemu umysłowi znaleźć rozwiązanie.

To nie wszystko. By jeszcze spotęgować wszystkie doznania, użyję
muzyki do synchronizacji półkul mózgowych (jeśli tworzysz lub
sprzedajesz takie materiały – napisz do mnie, chętnie zamieszczę
link do nich :-)). Mam akurat kilka poziomów synchronizacji, od
lekkiego relaksu do głębokiego snu i w takiej kolejności będę je
stosował. Przez tydzień jeden typ synchronizacji. Bardzo jestem
ciekaw jakie efekty uzyskam.

Czego oczekuję?

Medytacja powoduje pewnego spokój wewnętrzny, wyciszenie i nie
tylko w trakcie samej praktyki, również przez resztę dnia. Ogólnie
relaks ma bardzo dobroczynny wpływ na organizm. Dodatkowo mam
nadzieję zwiększyć swój dzienny poziom koncentracji, skrócić okresy
rozluźnienia, a wydłużyć okresy dużego skupienia. Wiele osób po
rozpoczęciu medytacji i/lub używania synchronizacji półkul
zauważyła dodatkowe efekty: skrócenie czasu snu, szybsze
rozwiązywanie zadań i problemów, a nawet polepszenie węchu.
Zobaczymy co mi się narodzi ;-)

Czas trwania?

Zamierzam eksperyment prowadzić przez cztery tygodnie. W każdym
będę używał innej synchronizacji. Zacznę od najlżejszej części
relaksu, a skończę na głębokim śnie. Jak już wspomniałem, sama
medytacja będzie miała różne formy. Przeanalizuję odczucia, a
przemyślenia, uwagi i wnioski opublikuję na blogu.

Wszystkie wyniki tego eksperymentu nie będą oparte na naukowych
doświadczeniach, a raczej na empirycznych, subiektywnych
odczuciach. O ile czas snu mogę zmierzyć, to czas wysokiego poziomu
koncentracji mogę podać tylko orientacyjnie. Podobnie jest z
poziomem energii, czy ogólnego samopoczucia.

O falach mózgowych słów kilka

Jesteśmy bateriami (ach ta fascynacja matrixem:-)) Nasze myśli
to w rzeczywistości impulsy elektryczne biegnące po komórkach
nerwowych w dość skomplikowany sposób. Gdy weźmiemy sobie aparaturę
EEG (elektroencefalograf) i zaczniemy śledzić procesy myślowe,
wyniki zostaną ukazane jako wykres częstotliwości. Postanie nam
wykres falowy. To są fale mózgowe.

W zależności, w jakim stanie się znajdujemy, nasze fale mózgowe
mają różną częstotliwość. Tym stanom nadano nazwy greckich liter.W
Wikipedii konkretnie i krótko
opisano poszczególne stany (a w nawiasie dodałem jeszcze swoje
uwagi):

Cóż. Mnie najbardziej interesuje synchronizacja półkul
przechodząc do stanu alfa. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się też
przejść do stanu theta (właśnie temu chcę poświęcić 3ci i 4ty
tydzień), by troszkę popracować podświadomością. Z pewnością będę
musiał jeszcze sporo poczytać literatury na ten temat, choć
zaskakują mnie rozbieżności. Myślę, że badania naukowe nad tym
tematem dopiero się rozpoczęły i jeszcze nie powstała jednoznaczna,
spójna teoria.

No nic. Z drobinką teorii mogę przejść do praktyki. Nie muszę
znać się na mechanice, budowie i działaniu silnika by jeździć
samochodem. Podstawy wystarczą. Gdy czegoś ciekawego się dowiem,
wyjaśnię niejasności, czym prędzej napiszę o tym.

O co chodzi z tą całą synchronizacją?

Przez większą część dnia, półkule mózgowe działają zamiennie.
Zawsze pracują obie, ale jedna jest majstrem, druga pracownikiem.
Nie za dobrze współpracują. Naturalnie je synchronizujemy idąc
spać. Wtedy fale mózgowe w obu częściach stają się do siebie
podobne, a półkule zaczynają współpracować. Podobne efekty wywołuje
relaksacja, koncentracja, bardzo mocne skupienie czy właśnie
medytacja (dlatego też, techniki wywołujące te stany są do siebie
bardzo podobne). Słuchanie dźwięków o odpowiedniej częstotliwości
również może to spowodować. Dlatego, by ułatwić sobie wchodzenie w
stan medytacji, chcę używać odpowiednio spreparowanej muzyki.

Eksperyment czas zacząć!

Nie oczekuję jakieś magii. Moim zdaniem to ważne. Zbyt dużo osób
myśli, że wszystko jakby samo się zrobi i przez zastosowanie
właśnie medytacji zacznie czytać 10000 słów na minutę czy
zapamiętywać talię kart w minutę. Co więcej, uważają, że medytacja
to takie sobie tylko leżenie. W rzeczywistości to bardzo wymagający
proces. Jest on tylko dodatkiem zwiększającym efektywność. Samej
pracy czy nauki nie zastąpi.

Uważam, że najlepszy sposobem na sprawdzenie, czy coś działa
jest wypróbowanie tego. Zachęcam do wzięcia udziału w
eksperymencie. Będziesz potrzebować jedynie 20 minut wolnego czasu,
słuchawek i czegoś do otworzenia. Możesz kupić specjalnie
spreparowane płyty do synchronizacji półkul mózgowych. Są również
dostępne programy generujące odpowiednie tony. Nie chcesz wydawać
pieniędzy? Jeśli poszukasz dobrze w internecie, to znajdziesz masę
materiałów do synchronizacji, gotowych do ściągnięcia, bez
opłat.

By zacząć, po prostu załóż słuchawki, włącz muzykę i połóż się
lub usiądź wygodnie. Skorzystaj z techniki koncentracji. Kilka
opisałem tutaj. Gdy skończysz, pozwól swemu umysłowi by się
oczyścił. Nie zatrzymuj uwagi na żadnej myśli, niech przelatują i
znikają tak, jak się pojawiły.

„Mam nie myśleć, nie myśleć, brzydkie myśli idźcie sobie, aaaaa
właśnie pomyślałem… Muszę nie myśleć o nie myśleniu, nie
myśleć… no nie znowu!” :-) Może to być na początku trudne, ale
nie martw się. Z dnia na dzień będzie co raz lepiej.

Najpierw wypróbuj…

A co z tego wyniknie… napisz ;-)

Ja też to zrobię. Po pierwszym tygodniu, opublikuję
spostrzeżenia, uwagi i wnioski.