Inni Ci pomogą

Helping Hand by *BJOERLING:iconBJOERLING:

Helping Hand by *BJOERLING

W poprzednich postach zaprezentowałem sztukę rozwiązywania problemów oraz sztukę rozwiązywania skomplikowanych problemów.

Szybko przypomnę model pierwszy rozwiązywania problemów:

  1. Zdefiniuj problem.
  2. Znajdź rozwiązanie.
  3. Wprowadź poprawkę i zobacz czy się sprawdza.

A niżej model drugi rozwiązywania skomplikowanych problemów:

  1. Zdefiniuj problem, rozłóż go na części pierwsze.
  2. Znajdź rozwiązanie każdej z części.
  3. Wprowadź rozwiązania po kolei w życie i sprawdź co działa, a co nie

Na drodze przemyśleń… dosłownie na drodze, bo ten pomysł mi wpadł gdy szedłem na uczelnię ;-). Swoją drogą bardzo lubię codzienne, kilkuminutowe dreptanie. Naprawdę wiele można wtedy wymyśleć, a co najlepsze, myśli te same wpadają do głowy. Wystarczy iść i się rozluźnić. Polecam.

Wracając do tematu, wpadłem na pomysł, jak zwielokrotnić skuteczność każdego z punktów. Jest to proste: “Zapytaj innych o zdanie”. Kwestia jeszcze jak, po co i dlaczego. Idąc przypomniała mi się pewna historyjka rodem z Toyoty. Otóż młody manager miał pomysł na wprowadzenie zmiany układu maszyn na linii produkcyjne. Kierownictwo było i jest otwarte na takie przejawy inicjatywy i kreatywności. Poproszono młodego kierownika o opracowanie i przedstawienie pomysłu. Menedżer pracował nad tym tydzień, dzień i noc. Nadeszła chwila prezentacji. Przedstawia, przedstawia, przedstawia i przedstawił. Kierownictwo niewiele odpowiedziało. Młody menedżer dostał tylko jedno pytanie, czy zapytał się innych o ich punkt widzenia. Okazało się, że nie. Stary kierownik linii poradził młodemu by spytał się o zdanie każdego, kogo mogła dotyczyć ta zmiana, nawet najzwyklejszego robotnika. To on wie najlepiej jak wygląda właściwa praca na stanowisku. Dobrze, jeśli o zdanie zostaną zapytani inżynierowie, oni znają się najlepiej na technicznych sprawach. Im więcej osób zapyta tym lepiej.
Młody menedżer wziął się do roboty. Okazało się, że nie wziął pod uwagę przynajmniej kilkudziesięciu czynników. Część z jego pomysłu próbowano wprowadzić już wcześniej i zwyczajniej się nie sprawdziło. Część została już zaimplementowana w nieco innej formie. Niektóre podpowiedzi znacząco udoskonaliły pomysł, nawet zwielokrotniły jego znaczenie i efekt.
Tym razem kierownictwo przyjęło projekt i to bardzo dobry projekt.

Zanim czym prędzej pobiegniesz i zaczniesz wypytywać wszystkie osoby z otoczeniu, zapoznaj się jeszcze z kilkoma zasadami:

  1. Uszanuj czas innych — Myślę, że dobrym pomysłem jest zapytanie się każdej z osób, czy posiada chwilę na pomoc w rozwiązaniu danego problemu. Po pierwsze unikam w ten sposób zdawkowych odpowiedzi
  2. Zadawaj konkretne pytania, proste i zrozumiał - Zanim kogoś zapytam o zdanie, zawsze staram się być do tego przygotowany. Znam kilka osób, które pytają tak szczegółowo, że zwyczajnie tym denerwują. Myślę, że po prostu nie chcą ruszyć głową i zwyczajnie czekają na podanie rozwiązania na tacy. Jedną z rzeczy jakie nauczyły mnie grupy dyskusyjne, w starej dobrej szkole, to to, by najpierw szukać samemu, wyrobić sobie pewną opinię, dopiero później pytać innych, najlepiej o szczegóły. Google wie prawie wszystko ;-). Są też osoby, które zadają tak wielokrotnie złożone pytania, że musiałbym je rozrysować by zrozumieć.
  3. Uszanuj opinię innych — Najlepszym sposobem pokazania jak mało znaczy opinia innej osoby jest stwierdzenie, że nie ma racji, szczególnie, gdy sami prosimy ją o wyrażenie własnego zdania.  Pytasz się kogoś, wysłuchaj do końca. Pytanie o opinię to nie debata tylko burza mózgów. Myślę, że kontry to wynik zbyt wybujałego ego. Mało skuteczne i mało efektywne. Jeśli masz inne zdanie. Możesz je przedstawić, np. mówiąc: Bardzo ciekawe podejście. Muszę je jeszcze przemyśleć. “Wcześniej doszedłem do innych wniosków. Czy mogę Ci je przedstawić, czy możesz mi powiedzieć co o nich myślisz?”.
  4. Zdecyduj ile masz czasu — inne osoby mają pomóc w rozwiązaniu problemów, ale problemy mają to do siebie, że prędzej czy później trzeba je rozwiązać. Linia między czasem zbierania informacji, a spotkaniem się z terminem zero, jest zwykle bardzo cienka i uwaga, lepiej jej nie przekraczać.
  5. Wybierz najskuteczniejszą grupę docelową — podobno każda osoba ma coś ciekawego do powiedzenia. Bardzo możliwe. Problem w tym, że wysłuchanie więcej niż kilku osób zwyczajnie stanie się nieefektywne. Pochłonie zbyt wiele czasu (patrz punkt wyżej). Dlatego zanim zaczniesz pytać się każdego o opinie, usiądź na chwilę i zastanów się kto mógłbym wnieść najwięcej do rozwiązania. Stwórz listę. Zapytaj.
Opublikowano Rozwiązywanie Problemów | Otagowano , , | Skomentuj

Brak internetu… uwaga, da się żyć

relax by ~yatiekas

relax by ~yatiekas

Od nowego roku nie mam w mieszkaniu internetu.
Stara umowa się skończyła, nowa się podpisze wkrótce, a nowe połączenie założy wkrótce + jeszcze trochę.
Bywa.

Jednak radzę sobie i powiem szczerze nigdy nie czułem się lepiej :)

.

Zalety braku internetu w domu:

  1. Czas - chciało by się rzec: czas, czas i jeszcze raz czas. Nie wiem skąd, ale po prostu dziennie mam od 3 do 5 godzin więcej wolnego. Nie czytam newsów, goldenline, naszej-klasy, serwisów wszelkich. Robię to tylko raz dziennie i prawie zawsze ofline. Jakby to zsumować, w tygodniu dostaję jeden dzień gratis. Zmniejszyła mi się też znacząco liczba filmów i seriali jakie oglądam, nie wspominając już o zbędnych artykułach na onecie.
  2. Realizacja projektów — ponieważ mam czasu sporo i główna możliwość jego tracenia (czyt. internet) przestała istnieć, trzeba coś z sobą zrobić. Bardzo nie lubię się nudzić, więc zawsze sobie coś znajduję do roboty. A co by tu porobić…
  3. Prawdziwy rozwój — mam też czas na poczytanie książki, posłuchanie kursów. Niewiarygodne jak wiele można zrobić.
  4. Mniej stresu, więcej relaksu — przestałem się już przejmować, że nie mam internetu. Jednocześnie odeszło sporo otwartych pętli, które jednak siedzą w środku i męczą. Nie przejmuję się, czy przypadkiem ktoś mi nie wysłał 3 minuty temu maila. I tak go sprawdzę, czy dziś, czy jutro. Podobnie z innymi obszarami.

Wymagania braku internetu:

  1. Przetrwanie okresu odwyku — na początku było ciężko, nie miałem po prostu co z sobą zrobić. Co chwilę siadałem do komputera, odpalałem przeglądarkę, a tu nic… Każda zmiana niesie opór i bardzo mocno ten opór odczułem. Ważne jest jednak, by najtrudniejszy okres po prostu przetrwać. Później może być tylko lepiej.
  2. Dokładne planowanie zadań — jednak od czasu do czasu mogę i niestety muszę mieć dostęp do internetu, dlatego planuję go bardzo dokładnie. Jeśli coś mi wpada do głowy, co muszę zrobić w internecie, zapisuję to na listę (w przeciwieństwie tego, co było do tej pory — od razu bym taką rzecz sprawdził = stracił czas). Później, gdy się podłączę, po kolei realizuję zadania, bardzo sprawnie i szybko. Co ciekawe, chyba ani razu nie musiałem siedzieć dłużej niż godzinę. Gdy wszystkie zadania są na kartce i czekają na odhaczenie, umysł mocno się nastawia by czas wykorzystać jak najlepiej, wszelkie zbędne rzeczy są pomijane.
  3. Planowanie w przyszłość - muszę być świadomy tego co będzie. Jeśli mam za 3 dni do oddania projekt, który wymagać będzie informacji do zdobycia tylko w internecie, najlepiej jeśli z wyprzedzeniem zaplanuję, jakie to informacje i gdzie je znaleźć. Inaczej gdy się za pierwszym razem nie uda, stracę sporo czasu, bo muszę z dzień odczekać, albo pospacerować do najbliższego punktu dostępowego. Tak czy siak, dużo skuteczniejsze jest zwyczajne planowanie do przodu.
  4. Noszenie komputera, nieco częściej — całe szczęście mam mac booka, dosyć lekkie 13′ calowe cudo (nie tak cudowny jak np. mac book air, ale na wszystko przyjdzie czas ;-), nie jest ciężki, waży jakieś 2 kg. Jednak nosić go na dłuższe wędrówki, może być męczące. Może to kwestia przyzwyczajenia. Rozwiązaniem jest, jeszcze dokładniejsze planowanie czasu, by nie brać zawsze komputera ze sobą, gdy wychodzę.
  5. Robienie jak najwięcej off line — myślę, że praca bez internetu, w pełnym trybie offline jest o jakie 50%-60% efektywniejsza. Można się skupić tylko na najważniejszych, kluczowych kwestiach. Myślę, że dla większości z nas, w tym dla prawie wszystkich studentów, a na pewno wszystkich uczniów do realizacji podstawowych zadań (czy to projekt, czy egzamin, czy matura) internet nie jest potrzebny. Studencie, pamiętasz, kiedy ostatni raz byłeś w bibliotece? :) Dodatkowo, co mam innego do roboty :) Myślę, że na ten temat warto będzie napisać znacznie więcej…

…tymaczasem .… pomyślałem sobie, że do listy nawyków mogę dodać nowy:
“Życie i praca offline”

Prawdopodobnie nie jesteś przekonany do odłączenia się od sieci. Nie musisz być ;-) Zachęcam Cię jednak do odpowiedzenia sobie na następujące pytania:

  • Ile czasu naprawdę musisz spędzać w internecie, a ile spędzasz naprawdę.
  • Gdyby internet dziś miał przestać działać, jakie problemy możesz napotkać z powodu jego braku i jakie rozwiązania proponujesz?
  • Gdybyś miał godzinę (dwie, trzy lub cztery) dziennie wolnego, co byś robił najchętniej?
Opublikowano Kształtowanie nawyków | Otagowano , , , , , | 4 komentarzy

Sztuka rozwiązywania skomplikowanych problemów

Catenary Curves by ~daYavuz

Catenary Curves by ~daYavuz

Myślę, że mniej więcej 90% problemów jakie napotykamy na swojej drodze można rozwiązać formułą którą napisałem już wcześniej w sztuce rozwiązywania problemów.

Jest jeszcze grupa 10% problemów, które wymagają nieco bardziej rozbudowanego modelu. Oto:

Sztuka rozwiązywania skomplikowanych problemów:
1. Zdefiniuj problem, rozłóż go na części pierwsze.
2. Znajdź rozwiązanie każdej z części.
3. Wprowadź rozwiązania po kolei w życie i sprawdź co działa, a co nie.

Nadal 3 kroki :)
Proste i bardzo skuteczne.

Pamiętaj

Marudzenie i gadanie o problemie zazwyczaj zabiera tyle samo czasu i energii jak wymyślenie i wprowadzenie rozwiązania.

Opublikowano Rozwiązywanie Problemów | Otagowano , , , , | Skomentuj

Nawyk najważniejszego – pierwsze spostrzeżenia

Już kilka dni pracuję by wprowadzić sobie nawyk robienia najpierw rzeczy najważniejszych. Nie jest to takie łatwe. Napotkałem do tej pory dodatkowe problemy, nie uwzględnione wcześniej:

  • Za duże zadania — Wypisywałem codziennie 3 najważniejsze zadania, które mam zrobić. Najczęściej 3 projekty. Problem w tym, że zrobienie jednego zajęło np. 12 godzin, z tego pierwszego dnia zrobiłem 10. Doba ma swoje ograniczenia i też pokłady mojej energii nie są nieograniczone.
    Rozwiązanie
    :
    – Szacowanie czasu wykonania zadania.
    – Dodanie do tego jeszcze 15% (zwykle jest tak, że planuję zbyt mało czasu).
    – Jeśli zadanie zabierze więcej niż godzinę — półtorej, należy je rozdzielić.
  • Kończenie tylko pierwszego zadania - pomijając problem w punkcie powyżej, zdarzało się również tak, że po zakończeniu najważniejszego zadania na dany dzień po prostu nie robiłem nic więcej.
    Rozwiązanie:
    – Wyznaczanie sobie nagrody po wykonaniu 3 zadań.
  • Brak czasu rano - zwyczajnie, czasem muszę iść na zajęcia, czasem na spotkanie. Nie mam czasu rano, jednak później gdy ten czas mam, nie robię rzeczy najważniejszych. Uwzględniłem ten problem wcześniej, jednak przybrał on nieco groźniejszą formę niż myślałem.
    Rozwiązanie:
    – Wyznaczenie i wpisanie do kalendarza czasu na realizację zadań, na każdy dzień.
    – Poprawka definicji nawyku: Realizacja najważniejszych zadań, w wyznaczonym czasie.
  • Problemy z przysypianiem — miałem jednego dnia tak, że po obudzeniu się, zjedzeniu śniadania, po prostu byłem tak zmęczony, że musiałem się położyć znowu. Na święta i Nowy Rok przestawiłem sobie zegar, by chodzić spać ok 4 w nocy (nie chciałem przysnąć na sylwestra za raz po północy). Zdecydowanie wolę jednak wstawać rano, jednak przestawienie się na wcześniejsze budzenie jest zdecydowanie trudniejsze. Wydaje mi się, że brakuje mi jeszcze kilku makro i mikroelementów (ciągle mam ochotę na ryby), przede wszystkim magnezu (i czekoladę :))
    Rozwiązanie:
    – Więcej sportu — oprócz basenu, będę jeszcze sobie robił w środku dnia (okresu największego kryzysu energetycznego) spacery. Czekam z niecierpliwością na kartę multi-sportu, wtedy wracam do pełnego trenowania triathlonu.
    – Mniej kawy, więcej yerby — kawa wypłukuje magnez, co dosyć mocno zaczyna odczuwać. Zamiast niej wróciłem do picia yerba mate. Działa podobnie, ale nie wypłukuje mikroelementów i nie powoduje dużych skoków ciśnienia.
    – Więcej wody — woda to magiczna substancja. Muszę iść do sklepu i zwyczajnie kupić z 2 zgrzewki wody.
    – Kupić magnez w tabletkach oraz mutliwitaminę — mam nadzieję, że to pomoże uzupełnić braki witamin.
    – Eliminacja frytek i ciężkich, smażonych potraw — Nic z nich dobrego

Ale to nie wszystko. Odczuwam już pozytywne skutki wprowadzenia nawyku. Większość pokrywa się z tymi założonymi na początku:

  • Mniej stresu, więcej relaksu — dzisiaj mam oddać raport z badań konsumenckich. Doznałem wspaniałego uczucia… wczoraj. Raport skończyłem jeszcze w poniedziałek. Moja znajoma wczoraj wieczorem go dopiero zaczęła. Wtedy zdałem sobie sprawę, jakie to przyjemne mieć zadania skończone przed czasem. Nie muszę się martwić, że nie wyrobię, albo jakość będzie zbyt niska. Mogę po prostu iść oddać projekt i cieszyć się pozostałą częścią dnia. Nie wspominając już o przespanej nocy, a co za tym idzie dużej ilości energii.
  • Odzyskuję poczucie kontroli — już nie muszę robić 100 rzeczy na raz i to wszystkich na jutro. Powoli, skutecznie buduję sobie bufor czasu na realizację zadań i projektów. Jeśli nie prześpię najbliższych dni, za tydzień odzyskam całkowitą kontrolę, a za dwa, wyczyszczę większość projektów.

Zobaczymy co wyjdzie z tego dalej.

Opublikowano Kształtowanie nawyków | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Sztuka rozwiązywania problemów

Jakiś czas temu przychodzi do mnie znajomy.

Znajomy: Gorąco tu u Ciebie.
Ja: To rozepnij koszulę.
Znajomy: Bardzo śmieszne.
Ja: Ale skuteczne.

Inny przykład.

Sąsiad: Drzwi skrzypią.
Ja: Myśli pan, jaki jest tego powód.
Sąsiad: Od 2 lat nikt ich nie oliwił.
Ja: Więc może warto to zrobić. Zajmie to może 4 minuty. Ma pan smar?
Sąsiad: Mam.
Ja: No to bierzemy i robimy.

Nazwijmy to, “sztuka rozwiązywania problemów, wersja szybka”:

1. Zdefiniuj problem.
2. Znajdź rozwiązanie.
3. Wprowadź poprawkę i zobacz czy się sprawdza.

Tak naprawdę to wszystko. Oczywiście możemy stworzyć niesamowicie skomplikowany model, sposób zbierania informacji, analizowania itd. Czasem faktycznie, jest to potrzebne. W pozostałych 90% przypadków im prościej, tym lepiej. Im szybciej tym lepiej. Po prostu trzeba się wziąć i zrobić. Schemat jest prosty, ale żaden punkt bez pozostałych nie ma sensu.

Marudzenie i gadanie o problemie zazwyczaj zabiera tyle samo czasu i energii jak wymyślenie i wprowadzenie rozwiązania.

Opublikowano Rozwiązywanie Problemów | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Nawyki — początek serii

Postanowiłem wyznaczyć co chcę sobie wpoić. Wczoraj rozpoczął się nowy rok, więc czas na planowanie jest idealny. Uważam, że kluczem do sukcesywnego podnoszenia jakości życia jest praca nad nawykami. Nawyk to powtarzana czynność, którą z czasem możemy wykonać niemalże z automatu, angażując jednocześnie minimum energii fizycznej i umysłowej. Możemy, ale też musimy. Robi się samo, co jest największą zaletą i największą wadą. Chcę mieć nad tym pełną kontrolę.

Proponuję Ci byś zrobił to samo. Razem ze mną zabrał się za kształtowanie swoich nawyków. To proste, ale jakże skuteczne wyzwanie.

Przykład.
Odkładanie ważnych rzeczy na później vs. robienie od razu rzeczy najważniejszych. Sam odpowiedz sobie na pytanie, jak na nas mogą wpływać oba nawyki. Co się stanie, jeśli będziemy wszystko co ważne odkładać na później, a w konsekwencji, działać na ostatnią chwilę.  Co się stanie jeśli wszystko co ważne robimy od razu? I to realizując na początku zadania, które dadzą nam najwięcej?

Ważne przy całym wyzwaniu jest założenie: nawyk można kształtować. Wystarczy odpowiednią ilość razy powtórzyć daną czynność, a zostanie ona zautomatyzowana.

Wypisałem sobie listę rzeczy, czynności jakie chciałbym wykonywać z automatu. To nawyki. jakie chciałbym zaszczepić. Na liście są też kursy, które trwają przynajmniej dwa tygodnie, a najlepiej je realizować dzień po dniu. Są też eksperymenty, czyli zadania, rzeczy, czynności które chciałbym wypróbować, ale by to zrobić, również potrzebna jest spora doza wytrwałości. Przy eksperymentach nie znam ich wyników, mogę się tylko domyślać. Dlatego ich przeprowadzenie jest takie ciekawe.

Oto lista nawyków, eksperymentów i kursów jakie chcę sobie wpoić w tym roku:
•    [nawyk] codziennie uprawiam sport (minimum 30 minut)
•    [nawyk] robię najważniejsze rzeczy na początku, od razu, bez odkładania, najwcześniej jak mogę
•    [nawyk] myję zęby po każdym posiłku
•    [nawyk] myślę pozytywnie i konstruktywnie (dieta myślenia ver. 2.0)
•    [nawyk] planuję każdy dzień
•    [nawyk] planuję każdy tydzień
•    [nawyk] robię jedną rzecz na raz
•    [nawyk] 30 min dziennie piszę materiały, które później wysyłam na blog
•    [eksperyment] piję przez miesiąc tylko wodę
•    [kurs] Personal Power II by Anthonego Robbinsa
•    [kurs] Choose to be reach by Kobert Kyiosaki

Założenia procesu zaszczepiania nawyku:
1. Jeden nawyk na raz. Wydaje mi się, że praca jednocześnie nad kilkoma nawykami rozmyje cały proces i zamiast pomóc, tylko zaszkodzi. Mniej znaczy więcej. Zwyczajnie nie chcę łapać kilku srok za ogon. Cała energia ma zostać skierowana do wprowadzenia tego jednego nawyku i wykorzystana w pełni, by zmaksymalizować prawdopodobieństwo sukcesu. Ważna jest jakość, nie ilość.
2. Długość cyklu to miesiąc — czyli 30 dni +/- 1, w zależności od długości miesiąca. Zdaję sobie sprawę, że jest to wartość minimalna i jednocześnie idealna.
3. Codzienna kroki. By wprowadzić dany nawyk potrzebne jest powtórzenie danej czynności codziennie.
4. Tygodniowa weryfikacja wyników. Mniej więcej każdy z nawyków będzie wymagał 4 tygodni. Jeśli przez ostatni tydzień, 7 dni, wszystko przebiegnie zgodnie z planem, nawyk mogę uznać za zaszczepiony i przejść do kolejnego. Jeśli nie, będę musiał wydłużyć czas zaszczepiania nowej umiejętności. Ile, nie wiem jeszcze. Będę musiał siąść, wypisać kolejne problemy i zastanowić się dlaczego nawyk nie działa, a następnie jak usunąć przeszkody i ile czasu to zajmie.
5. Planuję dany miesiąc. Nie planuję dokładnie, nad którym nawykiem będę pracował w poszczególnych miesiącach. Poniższa lista nie jest numerowana. Po każdym udanym cyklu, zwyczajnie siądę i wybiorę co jest następne. Jak dokonam wyboru? Kluczowym kryterium jest waga przedsięwzięcia, a dokładniej odpowiedź na pytanie, który nawyk wpłynie najmocniej na zwiększenie jakości mojego życia.

Troszkę formalizacji nie zaszkodzi. Poniżej pokazuję szablon wprowadzania nawyku. Ma on pomóc w realizacji oraz przeciwdziałać sytuacjom problemowym, które mogą przeszkodzić w osiągnięciu sukcesu. Drugim celem uświadomienie sobie motywów:
•    Nazwa — krótkie opisanie co chcę sobie wpoić.
•    Czas rozpoczęcia i zakończenia.
•    Kluczowe założeni — Wypisz, w krótkich punktach, na czym ma polegać wprowadzanie danego nawyku, jaki zakres, nakazy i zakazy. Np. codziennie biegam min. 5 km. Kiedy nawyk zostaje uznany za wprowadzony.
•    Zalety — Wypisz w krótkich punktach najważniejsze zalety tego, że opanujesz dany nawyk. Jak wpłynie on na jakość Twojego życia.
•    Wady braku — Wypisz w punktach najważniejsze skutki tego, że nawyk nie zostanie wprowadzony.
•    Problemy jakie mogę napotkać w trakcie codziennej realizacji zadania. Każda zmiana niesie za sobą opór. Im bardziej jesteśmy do tego przygotowani, tym łatwiej nam będzie zmianę przeprowadzić. Pierwszym krokiem jest próba przewidzenia co nam może przeszkodzić. Po tym możemy przejść do…
•    Rozwiązania problemów jakie mogą wystąpić.  Mamy listę problemów. Stwórzmy listę rozwiązań
•    Nagroda — co sobie dasz jeśli skutecznie wprowadzisz nawyk?

OTO, CO MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ TERAZ:
1. Wypisz czynności jakie chciałbyś mieć wpojone.
2. Wypisz kursy jakie chciałbyś przerobić (min 2-tygodniowe), a które wymagają codziennej pracy.
3. Wypisz eksperymenty życiowe jakie chciałbyś przeprowadzić.
4. Wybierz nawyk, który wpłynie najbardziej pozytywnie na jakość Twojego życia.
5. Opisz punkty z szablonu wprowadzania nawyku.
6. Zrób co masz zrobić i zrealizuj pierwszą akcję.
7. Zarezerwuj sobie czas by akcję powtórzyć jutro, pojutrze… aż do osiągnięcia sukcesu ;-)

Opublikowano Kształtowanie nawyków | Otagowano | Skomentuj

Marketing” w MM — Analiza rynku przedsiębiorstw i zachowań klientów instytucjonalnych

Dzisiejszym postem nieco przełamię kolejność publikacji działów. Chcę w pierwszej kolejności dodać sobie wiedzy z zakresu rynku B2B.

Rozdział 8 “Marketingu” Kotlera nosi nazwę: “Analiza rynku przedsiębiorstw i zachowań klientów instytucjonalnych”, a poszukuje on odpowiedzi na następujące pytania:

  • Co to jest rynek przedsiębiorstw i czym się różni od rynku konsumenckiego?
  • Z jakimi sytuacjami zakupowymi stykają się nabywcy dóbr produkcyjnych?
  • Kto bierze udział w procesie zakupowym na rynku B2B?
  • Co w największym stopniu wpływa na nabywców dóbr produkcyjnych?
  • Jak nabywcy dóbr produkcyjnych podejmują decyzje?
  • Jak kupują nabywcy instytucjonalni i agencje rządowe?

Wybierz wersję [mmap] [pdf] [jpeg]

Analiza rynku przedsiębiorstw i zachowań klientów instytucjonalnych

Kliknij na obrazku by powiększyć

Zdobądź swoją własną, papierową wersję kompedium podstaw marketingu? Możesz ją kupić, np. tutaj

Otagowano , , , , | Skomentuj

Marketing” w MM — Zdobywanie rynków poprzez zorientowane na rynek planowanie strategiczne

Czwarty rozdział “Marketingu” Kotlera: Zdobywanie rynków poprzez zorientowane na rynek planowanie strategiczne.

Tym razem możemy się dowiedzieć:

  • Jak wygląda planowanie strategiczne na szczeblu korporacji i działu
  • Jak wygląda planowanie strategiczne na poziomie jednostki biznesu
  • Najważniejsze etapy procesu marketingowego
  • Jak wygląda planowanie strategiczne na poziomie produktu
  • Z czego składa się plan marketingowy

Wybierz wersję do ściągnięcia [mmap] [pdf] [jpeg]

Zdobywanie rynków poprzez zorientowane na rynek planowanie strategiczne

Kliknij na obrazku by powiększyć

Zdobądź swoją własną, papierową wersję kompedium podstaw marketingu? Możesz ją kupić, np. tutaj

Otagowano , , , , , , , , , , | Skomentuj

Marketing” w MM — Budowanie zadowolenia klienta, wartości i przywiaązania

Trzeci rozdział biblii marketingu: “Budowanie zadowolenia klienta, wartości i przywiązania”.

A oto, co zawiera:

  • Czym jest wartość i satysfakcja klienta i jak firmy mogą ich dostarczać
  • Dzięki czemu firma funkcjonuje sprawnie
  • W jaki sposób firmy mogą poprawić rentowność klienta i własną
  • Jak firmy mogą dostarczać jakość

Wybierz wersję do ściągnięcia [mmap] [pdf] [jpeg]

Budowanie zadowolenia klienta, wartości i przywiązaniaBudowanie zadowolenia klienta, wartości i przywiązania

Kliknij na obrazku by powiększyć

Być może chciałbyś mieć biblię marketing w wersji papierowej? Możesz ją kupić, np. tutaj

Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Marketing” w MM — Adaptacja marketingu do nowej gospodarki

Drugi rozdział biblii marketingu: “Adaptacja marketingu do nowej gospodarki”.

Znajdziemy w nim odpowiedzi na pytania:

  • Jakie są główne siły napędzające nową gospodarkę
  • Jak zmieni się praktyka prowadzenia interesów i marketingu w warunkach nowej gospodarki
  • W jaki sposób w nowej gospodarce specjaliści od marketingu wykorzystują Internet bazy danych o klientach i zarządzanie relacjami z klientami

Wybierz wersję do ściągnięcia [mmap] [pdf] [jpeg]

Adaptacja marketingu do nowej gospodarki

Kliknij na obrazku by powiększyć

Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj