Studiowania Historia Michała cz. 3

Studies... by ~Jamesconcept

Studies... by ~Jamesconcept

Na teraz i na jutro

Dwa tygodnie temu udało mi się zdobyć (jeśli można to tak opisać) promotora. Po krótkiej rozmowie, będzie nim prof. dr hab Marian Hopej. To jeden z niewielu wykładowców, którzy zrobili na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Egzamin jest trudny jak…. Jest bardzo trudny, ale wykład – świetny. Może dlatego, że bardzo lubię bawić się koncepcjami zarządzania.

Tak czy siak przyszedłem na rozmowę z dwoma pomysłami na pracę magisterską, jedną jest strategia błękitnego oceanu, drugą coś z lean management. Pierwszy odpadł, ponieważ wspomniany wyżej pan profesor wszedłby w konpetencje swojego kolegi (strategiami zajmuje się inny wykładowca), jednak lean management – jak najbardziej. Swoją drogą, jak tak kilka dni sobie o tym myślę, bardzo dobrze się stało, chociażby dlatego, że mam kupę pomysłów na ciekawe artykuły. Np. jak techniki odchudzonego zarządzania można stosować w życiu codziennym. Część już stosuję, część zamierzam wprowadzić, a wszystko opiszę i opublikuję.

Powoli będę zmieniał tematykę tego bloga, z marketingowej, na treści bardziej związane z koncepcjami zarządzania (choć nie tylko, bo przygotowuję serię mówiącą o sprzedaży).

Haha. Przypomniało mi się, jak zabawne było tłumaczenie jakieś 5 minut, na którym roku jestem i kiedy chcę te studia skończyć.

Nadal nie wiem jaki temat wybrać. Pan profesor podsunął mi kilka koncepcji. Na początku myślałem o opisaniu lean management w przedsiębiorstwie nieprodukcyjnym. Pojawił się pomysł o wybraniu organizacji non-profit, np. szpitala. Pojawiła się idea na wzięcie pewnej koncepcji i porównaniu, jak sobie z nią radzą przedsiębiorstwa np. w Niemczech i w Polsce. To już naprawdę interesujący temat, bardzo trudny jednocześnie.

Muszę przyznać, że profesor zagrał mi od początku na ambicji, choć zrozumiałem to dopiero dzień później. Dostałem pytanie czy chcę napisać pracę jakąś tam, czy pracę świetną. Zgadnij co odpowiedziałem ;-) Szybko po tym opowiedział mi o dwóch pracach magisterskich, które zostały wyróżnione nagrodą. Obie wyszły z pokoju, w którym siedziałem. Jedną dostałem do domu do przeczytania.

Zawsze staram się dotrzymywać obietnic. Napiszę świetną pracę.

Apropo obietnic. Mój wybór wymagającego profesora to nie przypadek. Jak byłem mały. to powtarzałem mojemu tacie, że będę miał więcej przed nazwiskiem niż on. Skubany zrobił magistra i inżyniera, na 2 kierunkach i kupę kursów podyplomowych (bhp i ppoż). No i co mi zostało… dr. (Bynajmniej nie dyrygentura ;-) ). Mam wielką nadzieję, że naturalnym krokiem po napisaniu pracy magisterskiej i obronie, będzie podjęcie się dalszej nauki na studiach doktoranckich, pod przewodnictwem tego samego profesora. To już nie tak daleka przyszłość.

Co z marketingiem? Zobaczymy. Na pewno nie będę pisał o nim pracy magisterskiej, z trywialnego powodu. Nie miałbym u kogo. Chciałbym za promotora mieć profesora, który dodatkowo naprawdę wie o czym mówi. Niestety na kursach z marketingu różnie bywało z dogadywaniem się między mną, a wykładowcami. Nie ma też profesora na uczelni, który by się w pełni zajmował marketingiem. Wszystko są tylko i aż jednocześnie doktorami.

Problemy na końcówkę

Tak czy siak, pojawiają się problemy. Trzeba je rozwiązać. Pierwszy to wspomniany żarcik z wpisaniem mnie na rok wyżej. Drugi to moja średnia ze studiów. Wspomniałem, że w ostatnim roku spadła mi dosyć drastycznie. By robić doktora muszę mieć ponad 4.0 z całych studiów. Jeszcze nic straconego. Przede mną 3 semestry. Będę musiał jednak jeszcze trochę ciężko popracować (a miałem taką nadzieję, na pobyczenie się na 5. roku), a jeśli nie, zawsze mi zostaną też studia doktoranckie, zaoczne.

Pożyjemy zobaczymy.

Jestem optymistą… i wierzę w siebie.

Skoro wiara czyni cuda, trzeba wierzyć, że się uda :-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowoczesny minimalizm i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *