Cele, planowanie… po co?

Płynąłeś kiedyś kajakiem? Nie jest to jakaś specjalnie
skomplikowana czynność. Jednak płynięcie kajakiem tam gdzie się
chce, nawet na gładkiej tafli jeziora, jest już troszkę
trudniejsze. Co w tym takiego skomplikowanego?

Trzeba wybrać sobie punkt docelowy i płynąć, patrząc na niego.
Inaczej droga dosyć mocno się wydłuża i przypomina raczej złożenie
sinusów i kosinusów. Wyobraź sobie, że z jeziora wpływasz na rzekę,
w rwący nurt, gdzie trzeba omijać chaszcze, zwalone drzewa i inne
przeszkody…?

Inna sytuacja. Widziałeś kiedyś, gdzieś, kogoś, kto próbował
zbudować dom, bez zarysu, planu prac, kosztorysu i projektu? Mało
prawdopodobne by mu się udało, prawda?

Więc dlaczego tak wielu ludzi nie planuje? Płynąc bez celu, dają
się porwać nurtowi… wcześniej czy później trafiają to w jedną, to
drugą przeszkodę, czasem lądują na brzegu. Nawet toną.

Ahtnohy Robbins, mój
guru, nazywa takie zdarzenie syndromem Niagara. Ludzie pozwalają
się życiu nieść, płyną z prądem… nie kontrolują niczego. Gdy
dopływają do samego wodospadu, często jest już za późno.
Rozpaczliwie próbują machać wiosłami, wyrwać się z prądu… czasem
nawet nie mają wioseł.

Jednak Twoje życie jest jedną z najważniejszych dla Ciebie
spraw. Pozostawienie go samemu sobie, bez kontroli jest bardzo
ryzykowne.

Planowanie to pierwszy krok ku powzięciu swojego przeznaczenia
we własne ręce, ale po kolei…

Oto, co zyskasz planując swoje życie:

  • Gdzie?
    Najważniejsze! Quo vadis domine? Wiesz dokąd zmierzasz? Jeśli nie
    masz wyznaczonego celu, to zamiast do niego dążyć, możesz jedynie
    sobie błądzić. Nawet jeśli dojdziesz tam gdzie chcesz, to
  • prawdopodobnie nawet tego nie zauważysz. Stąd tak wiele
  • niewykorzystanych możliwości. O właśnie, kolejny profit…
  • Eliminacja niewykorzystanych sytuacji.
    Bo tego żałuje się najbardziej, straconych okazji. Pytania,
    dlaczego tego nie zrobiłem, nie spróbowałem…
    Dzięki planowaniu dowiesz się w końcu, czego tak naprawdę
    pragniesz. Po wyznaczeniu najważniejszych celów każdą w każdej
    sytuacji, w każdy momencie decyzji wystarczy zadać sobie pytanie,
    czy to mnie przybliży do mojego życiowego celu?… i już wszystko
    robi się proste.
  • Jak?
    Masz cel, więc łatwiej już wyznaczyć sobie trasę. To tak jak z
    wycieczką w góry. Najpierw wybieramy sobie jaki szczyt chcemy
    zdobyć. Później bierzemy mapę i wybieramy najbardziej odpowiadający
    nam szlak. Mając cel, można tworzyć od końca, czyli wyznaczać
    zadania od naszego marzenia, do miejsca, w którym jesteśmy obecnie.
    Często mamy problem, nie wiemy jak zacząć. Właśnie wyznaczanie
    drogi od końca, bardzo ułatwia sprawę.
  • Podgląd efektów.
    Tworząc plan i listę celów dużo łatwiej nadzorować swoje postępy.
    Ma się wtedy czarno na białym, co się udało, co nie, co trzeba
    zrobić, a co zostało już zrobione.
  • Dodatkowy czas.
    Czas to w ogóle zabawna rzecz, choć właściwie rzeczą nie jest. Czym
    jest, tak naprawdę nie wiadomo. Zawsze go brakuje, jest
    ograniczony, a każda chwila jednak przybliża nas do śmierci (ale
    optymistyczne powiedzonko, prawda)? Dlatego każda minuta, sekunda,
    nanosekunda staje się niesamowicie cenna i trzeba ją wykorzystać!
    Dobry plan tylko w tym pomoże. Eliminuje większość niepotrzebnych,
    nieefektywnych, kradnących czas czynności. Wskazuje, co jest
    naprawdę warte by poświęcić na nie nasze (jakże ważne) nanosekundy
    ;-)

Zachęcam do planowania! Jest to doskonałe narzędzie do poprawy
jakości życia. Muszę jednak wspomnieć o ważnej sprawie. Tworzenie
wizji, wyznaczanie celów, planowanie, te wszystkie techniki są dla
nas, mają nam pomóc, nie na odwrót. To są tylko narzędzia, a
najważniejsze jest by żyć, żyć pełną piersią, w równowace i
szczęściu, ŻYĆ Z PASJĄ

…a reszta tego o czym piszę, ma w tym tylko pomóc!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zarządzanie Czasem i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *